Opowieść o tym, jak skorumpowałem „prikordonnika” chociaż wcale tego nie chciałem.

Króscienko – Smilnica. Jedno z nielicznych, chyba nawet w świecie, przejść granicznych, których za cholerę nie uda Ci się pokonać pieszo. Co więcej, nawet Cię na takie przejście nie wpuszczą, co tłumaczą „brakiem ciągu pieszego”, tak jakby chodniki przy bieszczadzkich drogach były jakąś pieprzoną codziennością. Takimi słowy zostałem przynajmniej odprawiony przed laty przez pracownika polskiej…
Czytaj dalej