Grupa mężczyzn, nie więcej jak pół tuzina, rozłożyła się w skąpym cieniu akacji na skraju morza piasków nazywanego Erg de Ténéré, gdzieś na wschód od miejscowości Agadez w Nigrze. Na rozpalonym z patyków ognisku parzy się już słodka herbaty towarzysząca skromnemu południowemu posiłkowi składającemu się z kuskusu uformowanemu w postać niewielkich ciastek i daktyli. Minęło właśnie południe. Oślepiające saharyjskie słońce zdaje się wisieć wprost nad głową a żar dosłownie leje się z nieba, odbija od gruntu tworząc niewielkie wiry unoszącej się energii, co porównać można jedynie z siedzeniem pomiędzy płytami rozgrzanego pieca. Godzinę wcześniej temperatura przekroczyła 40°C, słupek rtęci podniósł się do 46 a nawet 48°C, tak że karoseria poobijanej karoserii Toyoty Landcruiser stała się zbyt gorąca aby można jej dotknąć, a metal zaczynał skrzypieć w proteście. Ludzie ci wyruszyli wcześnie rano by obejrzeć skamieniały las oraz naskalne malowidła zagubione obecnie pośród piasków pustyni. Rozmowy dotyczące celu ich podróży, które dotychczas tak ich zajmowały, ucichły zupełnie, zdaje się że nawet słowa zasychały na ustach w tym piekielnie gorącym i pozbawionym choćby odrobiny wilgoci powietrzu. Delikatnym powiewom wiatru daleko było do wichury, ale i to wystarczyło aby drobinki piasku nieustannie unosiły się i przemieszczały wewnątrz obozowiska, a wirując ponad nim zamieniły kolor nieba w żółci i zamglenia, przepuszczając jedynie rozmazany obraz bezlitośnie operującego słońca. Podróżni zaparkowali swój pojazd dokładnie pod wiatr, ale i to nie zapobiegło natychmiastowemu układaniu się wokół samochodu prawdziwych kurhanów z piasku.

Blaszane naczynie leżące na ziemi w ciągu kilku sekund pokrywa cienka warstwa pyłu. Piasek wypełnia uszy i nos, powoduje zaczerwienienie oczu i wnika do wnętrza ubrań. Wirujące drobinki wypełniają każdą, najdrobniejszą szczelinę bądź rysę: piasek jest w szklance do herbaty, w każdym posiłku, wydaje przeraźliwy chrzęst przemieszczając się pomiędzy zębami. Widoczność jest minimalna, sięga może dziesięciu metrów. Mężczyźni siedzą przygarbieni, po prostu czekają. Wantam, przywódca grupy, położył głowę na kolanach, zdaje się być ledwo żywy. Nagle spoza kłębiącego się groźnie tumanu wyłania się troje jeźdźców posuwających się z trudem lecz systematycznie poprzez skłębioną arenę pustyni. Przechodzą o kilka metrów od obozu, jednak żaden z nich nie odzywa się ani słowem, żaden nie podnosi dłoni w geście powitania. Wielbłądy ich są bardzo rosłe, mają niesamowicie długie nogi i omiatają cały teren władczym spojrzeniem, parskając przy tym i charcząc niczym stary człowiek ze zgagą. Trzej nomadzi odziani są w błękit i całkowicie zawoalowani, tak że tylko ich oczy widoczne są spod turbanu. Każdy z nich dzierży długą laskę, wymierzoną pod kątem prostym w dół i wycelowaną wprost w szyję własnego wierzchowca. W skórzanych pochwach niosą u boku pałasze, a jeden z nich dźwiga również karabin przewieszony przez ramię. Wodę transportują w skórzanych worach kołyszących się po obu stronach siodła. Guerba, bo tak nazywają się te pustynne bukłaki, wykonane są zwykle z koziej skóry wywróconej włosiem do środka. Obcy mijają obóz bezszelestnie, stąpające po miękkim piasku wielbłądy nie wydają najmniejszego dźwięku, do uszu odpoczywających dochodzi jedynie delikatne skrzypienie skóry popręgów i ciche posapywanie zwierząt. Drogi ich nie znaczy najmniejszy ślad, nomadzi jawią się skulonym podróżnym niczym nieuchwytne i tajemnicze upiory, mające już wkrótce zniknąć w głębi pustyni okryte całunem wirującego piasku. Gdzież oni podążają, dokąd się kierują ci trzej Tuaregowie, mieszkańcy głębokiej pustyni? Skąd przybywają? Za jaką sprawą? I jak, w tej pozbawionej ścieżek ziemi rozciągającej się aż po horyzont, przy tej nikłej widoczności dochodzącej może do dwudziestu kroków, jak oni rozpoznają właściwy szlak? Jeźdźcy podążyli na północ, ale na północy nie ma nic prócz tygodni ciężkiej przeprawy donikąd. Na zachodzie leży kamienisty masyw nazywany Aïr, lecz na północy i na wschodzie – nic.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *