Na zdjęciu: widok na Muczne z wieży widokowej na Jeleniowatem.

Popularnym w ostatnim czasie celem turystów odwiedzających Muczne i Dolinę Górnego Sanu stała się wybudowana jakiś rok temu wieża widokowa na wierzchołku Jeleniowatego. Czego? A no właśnie.

Ta dość infantylnie brzmiąca nazwa już pewien czas temu skłoniła mnie do zastanowienia się o co tak właściwie tutaj chodzi. Lektura dostępnych map wprowadziła tylko jeszcze większe zamieszanie. Jak szybko się okazało na przedwojennych mapach znaleźć możemy co najmniej kilka nazw dla tego masywu, takich jak Pohar, Jasieniów, Jałynowate, ale nigdy Jeleniowate. Sprawa wydała mi się zatem jeszcze bardziej ciekawa.

A więc po kolei. Co do pierwszej nazwy, Pohar, nie mam jakichś większych wątpliwości. Poharem miejscowa ludność nazywała praktycznie zawsze najwyższy punkt wzniesienia, Poharów w Bieszczadach znaleźć można co najmniej kilka, i podobnie jest też w tym przypadku. Przy czym należy pamiętać, że  Poharem nazywano jedynie szczyt, na którym obecnie stoi wieża widokowa. I tu mamy jasność.

Chodźmy więc dalej, Jasieniów. Przyznam szczerze, że nie mam pomysłu na etymologię tej nazwy. W okolicy nie istnieje ani nie istniała miejscowość Jasień, do której mogły by należeć te lasy. Nie znalazłem też wzmianki o rodzinie Jasiów bądź Jasieniów, którzy mogli by tutaj gospodarować. Bo trzeba wiedzieć, że początkowo nazwy nadawano wyłącznie terenom użytkowym takim jak lasy, polany, łąki czy hale, które z racji swej funkcji były istotne dla miejscowej ludności. Dopiero w drugiej kolejności nazwy te przenoszono na szczyty, przełęcze czy wręcz całe masywy. Logiczne. Las był ważny, ale na co komu szczyt?

No to lecimy dalej, Jałynowaty bądź Jałynowate. Tutaj sprawa jest prostsza. Jałyna to w języku ukraińskim po prostu świerk, którego w Bieszczadach z całą pewnością nie brakowało. Jest duża szansa, że lasy na zboczach Jałynowatego były w znaczącej większości świerkowe, dlatego tak też je właśnie nazywano. Ta ostatnia hipoteza brzmi dla mnie dość prawdopodobnie, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę popularną w okresie powojennym praktykę spolszczania nazw. Jałynowate czy Jeleniowate brzmi bardzo podobnie, można z dużą pewnością założyć, że ustalający nazwy urzędnik po prostu zapisał fonetycznie wcześniejszą nazwę, nie pochylając się ani przez chwilę nad jej znaczeniem. 

I pewnie można by już na tym poprzestać, Jeleniowate, Bieszczady, chmary jeleni, wszystko gra. Choć, żeby było śmieszniej, nie do końca tak jest. Jeleń w języku ukraińskim to „oliń”, więc jeśli ta wersja miała by być prawdziwa, to wcześniejsza nazwa góry brzmieć powinna Oliniowate. A takiej nigdzie nie spotkałem.