Nowy Rok, stare plany, pomyślałem więc o fajnych końskich miejscówkach, które chętnie niejeden jeszcze raz bym odwiedził 🫵
 
Bieszczady wraz z Pogórzem – the best ze wszystkich the best w kraju (no może jeszcze Jura 🤫) więc rozpisywał się nie będę. I co ciekawe, pomimo tego że jeździmy tutaj najczęściej, cały czas jest coś nowego do odkrycia.
 
Sycylia i Gole dell’Ancantara, głęboki wąwóz wyrzeźbiony w bazaltach przez wartki nurt lodowatej rzeki mającej swój początek na wysokości 1250 m n.p.m. na stożku Etny 🏔 Jak dla mnie magia. Okoliczne góry polecają się przede wszystkim na kilkudniowe konne wycieczki, w tym programie nie może zabraknąć również wyjścia na Etnę (już bez koni, i zależnie od aktualnej sytuacji na wulkanie).
 
Andaluzja i El Rocío, miasteczko zachwycające piaszczystymi, szerokimi ulicami i scenerią żywcem przeniesioną z westernu. Zdecydowanie polecam. Tylko tutaj przed każdą knajpą znajdziesz wysoko zamontowaną belkę, dokładnie tak wysoko jak jest to potrzebne do tego, abyś mógł zamówić sobie zimne piwko, na moment nawet nie zsiadając z konia. Stąd zaczynają się też rozliczne szlaki prowadzące poprzez położony u ujścia rzeki Gwadalkiwir Park Narodowy „Doñana”, aż ku atlantyckiemu wybrzeżu.
 
Najnowszy zaś pomysł to Jordania, i oczywiście najwyższy szczyt tego kraju – Jebel Umm ad-Dami (1830 m n.p.m.) Wysokość nie powala na kolana, więc co tam może być interesującego? I wszystko, i nic, możnaby powiedzieć. Najbardziej popularna droga to wykupienie wycieczki w jednym z camp’ów w Wadi Ram, przywożą Cię jeepem a potem jakaś godzinka z hakiem na szczyt (400 m deniwelacji).
 
Ciekawiej jest zaś dostać się tam na własną rękę, szczyt od najbliższej cywilizacji dzieli 40 km pustyni. Pięknej pustyni, usianej skałami zbudowanymi z dobrze urzeźbionych piaskowców, tworzących czasem całe wielkie masywy poprzecinane malowniczymi kanionami. Próbowałem tutaj kiedyś z buta i prawie się udało. Druga próba będzie na koniu. bowiem nie chce mi się nosić na plecach tego całego bałaganu 😁
Jakie plusy ma jeszcze Jordania? Kilka. Ma jeden minus, że turysta musi zostawić pieniądze. Regulowane jest to odgórnie a najważniejsze atrakcje jak Petra, Wadi Ram wymagają posiadania specjalnej karty (Jordan Pass), która jest jednocześnie wizą i wszystkim innym co turyście do szczęścia potrzeba, i co za tym idzie odpowiednio kosztuje. Jest jednak przejrzyście, wszystkie „taxy” pobiera z góry państwo. W Jordanii nadal jest dosyć tradycyjnie, szczególnie w miejscach niekomercyjnych. Jest niezbyt drogo, choć wiadomo, płacisz tyle na ile się dogadasz. Szanujesz ichniejszą kulturę? Dogadać się będzie łatwiej 😁